• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Lekarz po politechnice czy uczelni zawodowej? "Otwieramy puszkę Pandory"

Piotr Kallalas
7 sierpnia 2023 (artykuł sprzed 1 roku) 
Opinie (222)
- Nie jestem w stanie konkretnie powiedzieć ile w tym momencie uczelni wyższych rekrutuje na kierunki lekarskie, ponieważ sytuacja zmienia się niezwykle dynamicznie. Praktycznie co tydzień pojawiają się doniesienia medialne o kolejnej uczelni, która w tym procesie zaczyna partycypować. Obecnie jest ich ponad 30 - mówi prof. Marcin Gruchała, rektor GUMed. - Nie jestem w stanie konkretnie powiedzieć ile w tym momencie uczelni wyższych rekrutuje na kierunki lekarskie, ponieważ sytuacja zmienia się niezwykle dynamicznie. Praktycznie co tydzień pojawiają się doniesienia medialne o kolejnej uczelni, która w tym procesie zaczyna partycypować. Obecnie jest ich ponad 30 - mówi prof. Marcin Gruchała, rektor GUMed.

Gdzie można studiować medycynę? Coraz więcej uczelni otwiera studia na kierunku lekarskim - to politechniki, uczelnie zawodowe czy akademie. Czy to wpłynie na jakość kształcenia i opiekę nad pacjentami? Czy za kilka lat chorzy będą pytać lekarza, na jakiej uczelni kończył studia? - Dziś kierunek lekarski może otworzyć każda uczelnia, która wykaże zatrudnienie 12 nauczycieli z dorobkiem w zakresie nauk medycznych czy nauk o zdrowiu. Przykładowo - każda Akademia Wychowania Fizycznego spełnia ten warunek. Niewiele osób zdaje sobie sprawę, jak fundamentalne zmiany wprowadzono w kontekście przyszłości polskiego systemu ochrony zdrowia - mówi prof. Marcin Gruchała, rektor Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.



Jakie uczelnie powinny nauczać medycyny?

W Polsce jeszcze kilka lat temu medycynę można było studiować na kilkunastu wydziałach lekarskich zlokalizowanych w największych ośrodkach akademickich. Dziś, ta liczba właśnie została podwojona. Rekrutują uczelnie zawodowe, politechniki i prywatne podmioty. Czy wiemy, ile łącznie uczelni wystartuje od października z nauczaniem na kierunku lekarskim?

Prof. Marcin Gruchała, rektor Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego: Nie jestem w stanie konkretnie powiedzieć, ile w tym momencie uczelni wyższych rekrutuje na kierunki lekarskie, ponieważ sytuacja zmienia się niezwykle dynamicznie. Praktycznie co tydzień pojawiają się doniesienia medialne o kolejnej uczelni, która w tym procesie zaczyna partycypować. Obecnie jest ich ponad 30. Na pewno już dziś liczba lekarzy kształconych poza uczelniami medycznymi (które podlegają Ministerstwu Zdrowia) jest co najmniej równa liczbie kształconych na uniwersytetach klasycznych, wyższych szkołach zawodowych i innych uczelniach niemedycznych. Ponadto lekarze zaczynają być kształceni na politechnikach, które do tej pory w ogóle nie nauczały studentów na kierunkach medycznych. Wcześniej szkoły o profilu praktycznym z reguły wykazywały się kształceniem na takich kierunkach jak pielęgniarstwo, położnictwo czy ratownictwo medyczne.


Kto dziś może w takim razie otworzyć kierunek lekarski?

Sytuacja uległa zmianie - mimo apeli środowiska, w miniony piątek Sejm przegłosował zmianę ustawy, zgodnie z którą nie jest konieczne prowadzenie badań czy posiadania przez uczelnię kategorii A+, A lub B+ w naukach medycznych lub naukach o zdrowiu. Dziś kierunek lekarski może otworzyć każda uczelnia, która wykaże zatrudnienie 12 nauczycieli z dorobkiem w zakresie nauk medycznych czy nauk o zdrowiu. Przykładowo - każda Akademia Wychowania Fizycznego spełnia ten warunek i będzie w stanie otworzyć kierunek lekarski.

Kto to wszystko kontroluje?

Ministerstwo Edukacji i Nauki oraz Ministerstwo Zdrowia. Resorty analizują również opinie, które wydaje Polska Komisja Akredytacyjna - instytucja niezależna stojąca na staży kształcenia wyższego w Polsce. Są to jednak rekomendacje, ostateczną decyzję podejmuje minister właściwy ds. edukacji.

- Sytuacja uległa zmianie - mimo apeli środowiska, w miniony piątek Sejm przegłosował zmianę ustawy, zgodnie z którą nie jest konieczne prowadzenie badań czy posiadania przez uczelnię kategorii A+, A lub B+ w naukach medycznych lub naukach o zdrowiu.
Oba resorty zwracają uwagę, że jest to odpowiedź na braki kadrowe w systemie opieki medycznej.

Zgadzam się z tym, że trzeba zwiększać liczbę miejsc kształcenia lekarzy w Polsce. Natomiast sposób, w jaki jest to realizowane, nie gwarantuje odpowiedniej jakości. Masowość nauczania lekarzy poza uczelniami akademickimi, a więc w ośrodkach niemających żadnego doświadczenia w jakimkolwiek zawodzie medycznym, stanowi niebagatelne zagrożenie dla jakości kształcenia.

Rozwiązanie problemu braków kadrowych poprzez zwiększanie liczby studentów i otwieranie nowych kierunków lekarskich oczywiście jest możliwe, ale powinno odbywać się przede wszystkim na uczelniach o profilu akademickim. Tego typu działania muszą być poprzedzone wnikliwą analizą zdolności uczelni, środowiska, możliwości zapewnienia bazy klinicznej. Mamy dobre przykłady uruchamianie nowych kierunków lekarskich np. w Olsztynie, Zielonej Górze czy Kielcach. Tam odbywało się to w ramach dużych uniwersytetów, o istotnej tradycji kształcenia i spełniających warunki jakościowe obowiązujące na wszystkich uczelniach medycznych. W tej chwili dramatycznie obniżamy kryteria nauczania.

Rekrutacja 2023/2024. Jakie progi na medycynę? Ile osób ubiegało się o jedno miejsce? Rekrutacja 2023/2024. Jakie progi na medycynę? Ile osób ubiegało się o jedno miejsce?
Czy uczelnie zawodowe oraz politechniki są w stanie pokazać studentowi kliniczne realia?

Wiele z tych uczelni nie posiada odpowiedniego zaplecza. Planowane jest np. wożenie studentów na zajęcia w prosektoriach czasem do bardzo odległych miejsc. Ponadto, samych zajęć ma być mniej w porównaniu z uczelniami dysponującymi własnymi prosektoriami. Nie wszystkie z nich będą prowadzone na zwłokach, ale na przykład z wykorzystaniem symulatorów 3D. Odbiega to od standardów kształcenia lekarza. Anatomii nie da się nauczyć na plastikowych modelach, anatomii trzeba uczyć się na zwłokach.

Zmiana wydaje się fundamentalna.

Masowe uruchamianie kierunków lekarskich zagraża w ogóle stabilizacji kształcenia lekarzy w Polsce, bo oznacza zwiększenie zapotrzebowania na nauczycieli akademickich. Uczelnie, które obecnie otwierają rekrutacje, otrzymują dodatkowe środki i są w stanie zaoferować wysokie wynagrodzenie, co powoduje wysysanie kadr z naszych uczelni. Warto zwrócić uwagę, że już dziś borykamy się z ogromnymi problemami kadrowymi, co wynika niestety z niskiego uposażenia w szkolnictwie wyższym. Obawiam się, że za chwilę jakość kształcenia zostanie obniżona na wszystkich uczelniach, bo nie będziemy w stanie skompletować kadry i będziemy siłą rzeczy musieli prowadzić zajęcia w bardziej liczebnych grupach.

Czy tak dzieje się tez w innych krajach?

Pod względem otwierania nowych kierunków nie jest to precedens. Być może ewenementem jest masowe otwieranie kierunków lekarskich wbrew zdaniu Polskiej Komisji Akredytacyjnej, która wydaje opinię negatywną. Nie wiem, czy w jeszcze w jakimś kraju minister uruchomiłby kierunek wbrew opinii niezależnego ciała eksperckiego.


Trzy lata temu resort zdrowia zaznaczał, że uczelnie będą musiały spełniać najwyższe standardy na podstawie oceny akredytacyjnej.

Już nie muszą. Nie ujmując innym zawodom medycznym, lekarz odgrywa szczególną rolę, ponieważ to zwykle on stoi na czele zespołu diagnostycznego czy leczniczego. To lekarz najczęściej podejmuje najważniejsze decyzje w systemie ochrony zdrowia. Dlatego w swoim postępowaniu musi kierować się rzetelną wiedzą i powinien otrzymać wykształcenie, które pozwoli mu w przyszłości odróżniać wartościowe doniesienia medyczne od pseudonauki.

Z tym już teraz bywało różnie, co pokazała pandemia.

Jest z tym dziś duży problem i widzieliśmy to rzeczywiście w trakcie pandemii, dlatego lekarz nie powinien być kształcony w środowisku szkoły zawodowej czy politechniki, tylko w środowisku akademickim, w którym prowadzi się badania w naukach medycznych i naukach o zdrowiu. Student musi widzieć, jak powstaje rzetelna wiedza medyczna, aby nie został później zmanipulowany. Gdy przyjdzie do niego przedstawiciel firmy farmaceutycznej i będzie przedstawiał mu swój produkt, musi mieć umiejętność dokonania niezależnej oceny dla dobra swojego pacjenta.

Istnieje realne ryzyko obniżenia tej jakości?

Uważam, że lekarz wykształcony w środowisku nieakademickim nie gwarantuje odpowiedniego wykształcenia. Teraz otwieramy puszkę Pandory i bardzo ryzykujemy.

Do lekarza chodzimy najczęściej tylko po recepty? Do lekarza chodzimy najczęściej tylko po recepty?
Czy był prowadzony dialog między Ministerstwem Edukacji i Nauki a uczelniami wyższymi?

Nie było takiego dialogu, natomiast nie byliśmy bierni. Jako uczelnie medyczne zrzeszone w 
KRAUM otwarcie prezentujemy swoje stanowisko. Opracowaliśmy i ogłosiliśmy rekomendacje mające wspierać planowanie procesu efektywnego kształcenia na kierunkach medycznych. Dokument stara się wskazywać, jak przygotować przyszłych pracowników ochrony zdrowia do pracy w nieprzewidywalnym i nieustannie zmieniającym się otoczeniu. Podjęliśmy także odpowiednie uchwały, w których negatywnie oceniamy obniżanie kryteriów dla uczelni kształcących na kierunkach medycznych. Nie spotkało się to ze zrozumieniem ze strony resortu nauki.

Chcę również powiedzieć, że uczelnie medyczne stale zwiększają liczbę studentów i w Gdańsku ograniczyliśmy także liczbę studentów zagranicznych, aby przyjąć więcej polskich studentów. Niektóre uczelnie medyczne podjęły wysiłki utworzenia filii medycznych w innych miejscowościach, aby z wykorzystaniem swojej kadry i opierając się o zasoby innych szpitali, stworzyć dodatkowe miejsca.

- Nie jestem w stanie sobie wyobrazić sobie również kształcenia lekarzy w środowisku, w którym nie są prowadzone badania kliniczne czy badania w zakresie nauk medycznych - mówi prof. Marcin Gruchała. - Nie jestem w stanie sobie wyobrazić sobie również kształcenia lekarzy w środowisku, w którym nie są prowadzone badania kliniczne czy badania w zakresie nauk medycznych - mówi prof. Marcin Gruchała.
Czy zwiększenie limitów przyjęć na "starych" uczelniach mogłoby w przyszłości być rozwiązaniem problemów kadrowych?

Większość uczelni nie ma już przestrzeni do zwiększania limitów. Powtórzę raz jeszcze, w najbliższym czasie spodziewam się również dramatycznej sytuacji odpływu kadr, bowiem płace stały się niezwykle niskie i mało konkurencyjne, by zachęcić do podjęcia czy kontynuowania odpowiedzialnej pracy nauczyciela akademickiego.

Wrócę jeszcze do kwestii jakości kształcenia. Gdzie będą realizowane zajęcia praktyczne dla studentów? W szpitalach powiatowych?

Nie wszyscy po ukończeniu medycyny pracują w wysokospecjalistycznych ośrodkach. Dlatego tym bardziej ważne jest, aby studenci mogli zetknąć się z tą materią, aby wiedzieć, gdzie i kiedy dalej kierować swoich pacjentów na zaawansowane leczenie. W szpitalu powiatowym student nie zobaczy pacjenta po transplantacji serca, wątroby czy szpiku. Nie zobaczy pacjenta z białaczką czy chorobami rzadkimi, bo ci pacjenci kumulują się w ośrodkach wysokospecjalistycznych. Student, który będzie zdobywał szlify lekarskie w szpitalu powiatowym jest bez szans na zdobycie takiego doświadczenia.

Nie jestem w stanie sobie wyobrazić sobie również kształcenia lekarzy w środowisku, w którym nie są prowadzone badania kliniczne czy badania w zakresie nauk medycznych.

Jedna z najlepszych uczennic na świecie zaczyna studia w Trójmieście Jedna z najlepszych uczennic na świecie zaczyna studia w Trójmieście
Czy wszystkie uczelnie mają taki sam program nauczania i siatkę godzinową kształcenia?

Nie. Każda uczelnia tworzy swój własny program, który spełnia standardy kształcenia tworzone przez Ministerstwo Edukacji i Nauki oraz Ministerstwo Zdrowia. Program musi spełniać dodatkowo standardy opisane przez dyrektywy unijnej, aby dyplom był ważny we wszystkich krajach wspólnoty. Do tej pory nasz system kształcenia był na wysokim poziomie, a absolwenci uczelni dostawali pracę praktycznie na całym świecie. Kształcenie lekarzy w Polsce było również wysoko oceniane - posiadaliśmy między innymi akredytację amerykańską i dziś nie wiem, czy uda nam się ją przedłużyć. Ryzykujemy naszą pozycję i autorytet na arenie międzynarodowej.

Czy pacjenci zaczną pytać lekarzy, po jakiej są uczelni?

Myślę, że tak. Niewiele osób zdaje sobie sprawę, jak fundamentalne zmiany wprowadzono w kontekście przyszłości polskiego systemu ochrony zdrowia.

Miejsca

Opinie (222) 5 zablokowanych

  • Zapewniam że

    nieważne jaką przyszły lekarz skończy uczelnie, to i tak zaraz po studiach będzie dopiero materiałem na lekarza i będzie dopiero się uczył w praktyce.
    A jakim będzie lekarzem to zależy od jego zaangażowania, pojętności i u kogo będzie "terminował".

    • 10 0

  • 90%sukcesu studenta to dobra praktyka i 10% szczescie gdzie trafi, wiekszosci rzeczy mozna sie nauczyc, sama konczylam amg i nie jest to jakos skomplikowane,trzeba chciec

    • 10 0

  • Ciekawostka: Trzecia najczestsza przyczyna zgonow w Stanach Zjednoczonych sa bledy medyczne. Zaraz po chorobach ukladu krazenia i raku.

    • 6 0

  • Dyplom wyższej uczelni w Polsce może zdobyć kompletny cymbał i patentowany len . (3)

    Dotyczy to niemal wszystkich kierunkow i uczelni. Jednym z niewielu wyjątków były studia medyczne, a mówiąc ścisłej kierunek lekarski i stomatologia. No wlasnie były.

    • 7 9

    • (1)

      Wiesz jak nazywa sie student ktory konczy kierunek lekarski ostatni na roku? - "Lekarz".

      • 1 3

      • nie

        Taki osobnik nazywany jest najwyżej absolwentem.
        Aby być lekarzem, czyli nabyć prawo wykonywania zawodu, musi odbyć staż w klinice...
        To kolejny próg odsiewu...
        Bez tego, podobnie jak budowlaniec i elektryk, mogą za panem majstrem teczkę nosić...
        A potem jazdy ze specjalizacjami...

        • 3 5

    • Raczej odwrotnie

      Ze względu na poziom nepotyzmu na kierunku lekarskim i stomatologii właśnie te kierunki wypuszczają najwięcej kompletnych cymbałów i patentowanych leni.

      • 8 1

  • no i tak będzie

    Co za róznica? Obecnie lekarz tylko wypisuje recepty, biurokracja. Przychodnie,szpitale to maszynki do zysków, do zarabiania...a pacjent? to tylko numerek

    • 13 0

  • No wreszcie zostanę lekarzem. Mam nadzieje,ze wybitni specjaliści na prywatnej uczelni naucza mnie wszystkiego w rok.

    Jestem niesłychanie bystry i nie trzeba mi więcej czasu. Będę neurochirurgiem . Wybiore taka uczelnie gdzie egzaminy są przeprowadzone zdalnie bo tak jest lepiej

    • 7 4

  • Czas przywrócić zawód felczera

    Tak naprawdę ogromna armia stanowisk lekarskich, które obecnie obstawia się specjalistami interny, pediatrii itd. pracuje zdecydowanie poniżej swoich kwalifikacji, tak naprawdę marnując czas.

    Bardzo wiele pracy wykonywanej przez lekarzy specjalistów, mogłaby być wykonana przez felczerów - kontynuacja leczenia w chorobach przewlekłych, wydawanie skierowań do lekarzy specjalistów, typowe choroby sezonowe itp. itd.

    Do tego naprawdę nie trzeba kończyć medycyny na najznamienitszych akademiach medycznych i robić latami specjalizacji.

    Przywróćmy felczerów - to się naprawdę sprawdzało.
    Żeby zalecić paracetamol i dać tydzień zwolnienia bo się ktoś przeziębił naprawdę nie potrzebujemy lekarza specjalisty.
    Żeby dobrać dawkę leków w leczeniu przewlekłym też nie potrzebujemy specjalisty.

    Tzn. oczywiście fajnie żeby każdemu dawkę dobierał doktor medycyny, ale chodzi o to żeby specjaliści faktycznie poświęcali swój czas na bardziej skomplikowane przypadki, a przypadki typowe i proste były załatwiane z automatu wg. procedury.

    Bo jeśli do każdego rozwolnienia chcemy brać doktora gastroenterologa, to się skończy wielkimi kolejkami i problemem z dostępem do specjalisty - co właśnie ma miejsce, nawet jeśli chodzi o konsultacje internisty czy pediatry.
    A jeśli będziemy lekarzy poganiać żeby przyjmowali wielu pacjentów, no to wtedy wizyta nagle może trwać 5 minut i pacjent i tak nie dostaje opieki.

    Dlatego podstawową opiekę trzeba po prostu luzować, a wprowadzenie stanowiska felczera, jako stanowiska leczącego, kierującego do specjalistów, ale bez naukowej nadbudowy, byłoby korzystne.

    • 9 2

  • Byle nie po socjopatii

    albo innych szkołach nie niższych.

    • 3 0

  • w czasie plandemii profesorowie jak i wirusolodzy i inni lodzy pokazali swoj poziom....zerowy...wstyd panowie takie kity wciskać ludziom..licealiści połapali się w tych łgarstwach waszych...ale kasa jest kasa....wielu wysłaliście na tamten świat ...pamiętamy...przekonaliście mnie i wielu innych do tego ,że ufać wam nie wolno ! moze z innych uczelni lekarze będą tacy co zechcą leczyć a nie nie przepisywać recepty...wielki szacunek dla tych ktorzy nie sprzedali sie w tym czasie grozy,zastraszania.....takim jak profesor A Frydrychowski i jemu podobni...dziękuję...wolę leczyć się u ;;znachora'' tak nazwały sądy kapturowe tzw..izby lekarsie..tych co leczyli i to skutecznie i tanio..!

    • 11 3

  • W Polsce brakuje nie tylko specjalistów tych mogły by uniwersytety medyczne kształcić. Potrzebujemy lekarzy pierwszego kontaktu, a takich można choćby na politechnikach uczyć.

    • 2 4

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Reklama

Statystyki

Wydarzenia

ŚwiatłoSiła Festiwal Foto - Video

warsztaty, spotkanie, spacer

Pomorska Noc Naukowców

wykład, warsztaty, konferencja

Wakacje w Centrum Nauki Experyment (1 opinia)

(1 opinia)
35 zł
warsztaty

Sprawdź się

Sprawdź się

Wybierz poziom

Freon to:

 

Najczęściej czytane