• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Nie jesteśmy zamkniętą twierdzą - wiceprezydent Piotr Grzelak o sporach z aktywistami

Ewelina Oleksy
7 maja 2021 (artykuł sprzed 3 lat) 
  • Rozmowa z wiceprezydentem Piotrem Grzelakiem została przeprowadzona w środę, 5 maja.
  • Pytaliśmy o ostatnie sprawy związane m.in. z zastrzeżeniami radnych dzielnic i miejskich aktywistów do władz Gdańska.

Dlaczego dochodzi do tarć między władzami miasta z radnymi dzielnic i miejskimi aktywistami? Czy nie można było ich uniknąć? Jak zapobiegać im w przyszłości - m.in. o tym rozmawialiśmy z Piotrem Grzelakiem, wiceprezydentem Gdańska i pierwszym zastępcą Aleksandry Dulkiewicz.



O rozmowę poprosiliśmy ze względu na kilka wydarzeń, które w ostatnich tygodniach pokazały, że współpraca na linii miasto-mieszkańcy szwankuje. Wśród nich były m.in.:

Apel Rady Dzielnicy Oliwa o respektowanie jej głosu

,

Spór miasta z aktywistami Zielonej Fali o konsultacje społeczne ws. pasa nadmorskiego w Brzeźnie


Liczne ostatnio wycinki drzew i protesty przeciwko nim



Rozmowę przeprowadziliśmy w środę, 5 maja. Byliśmy na nią umówieni z tygodniowym wyprzedzeniem.

Jak oceniasz współpracę na linii władze Gdańska - mieszkańcy/społecznicy?

Czy Gdańsk, często podkreślający swoje przywiązanie do solidarności, wolności i demokracji, nie ma ostatnio problemu z realizacją tych wartości na swoim podwórku? Takie głosy płyną np. z gdańskich rad dzielnic.

Piotr Grzelak: Tylko na ostatniej sesji podjęliśmy dwie uchwały na wniosek mieszkańców i rad dzielnic. Jedną o przystąpieniu do sporządzenia planu zagospodarowania na Oruni Górnej, umożliwiającego lokalizację zielonego skweru. Drugą o sporządzeniu planu dla pl. Inwalidów Wojennych w Oliwie, który zgodnie z wolą mieszkańców ma stać się miejskim placem publicznym. W tym roku na wniosek Rady Dzielnicy Wrzeszcz Górny, w związku z wnioskiem jednego z inwestorów o warunki zabudowy i po to, aby chronić dotychczasowy charakter zabudowy, przystąpiliśmy do planu w rejonie ul. Jarowej.

Wcześniej przystąpiliśmy do uchwały chroniącej tkankę zabytkową na Przymorzu Małym, gdzie Rada Dzielnicy mówiła o tym, że warto zachować zabudowę z pierwszej połowy XX w. To tylko kilka przykładów spośród kilkudziesięciu uwzględnionych od początku kadencji w obszarze samego planowania przestrzennego.

Czy kojarzy pani redaktor jakąś ustawę przyjętą na poziomie krajowym na wniosek mieszkańców w ostatniej kadencji?

Nie kojarzę takich.

Ja również nie kojarzę. Wsłuchujemy się w głosy zarówno mieszkańców, jak i dzielnicowych radnych. Co nie znaczy, że nie powinniśmy robić więcej, żeby tę demokrację lokalną wzmacniać. Zgadzam się, że cały czas powinniśmy nad tym pracować.

Pytam o to, bo ostatnio takie zarzuty pojawiły się ze strony Rady Dzielnicy Oliwa. Powstał nawet oficjalny apel, w którym radni zwracają wam uwagę, że czują się lekceważeni i pomijani przy decydowaniu o losach swojej dzielnicy, podając przy tym kilka konkretnych przykładów. Jak to więc jest z tymi radami? Ich głos się dla was liczy w dyskusji publicznej?

We wspomnianym apelu pojawia się kwestia planu dla okolic Alchemii, którą warto przytoczyć jako przykład ważenia różnych perspektyw patrzenia na miasto. I dobrze, że obydwie te perspektywy pojawiają się w publicznej debacie, bo tylko w ten sposób możemy starać się te perspektywy równoważyć.

Z jednej strony mamy perspektywę lokalną, która w tym wypadku wyraża się sprzeciwem wobec powstania w Oliwie kolejnych przestrzeni biurowych. W innym wypadku, w innej dzielnicy może wyrażać się sprzeciwem wobec terenów przemysłowych. Rozmawiałem na ten temat z przewodniczącym zarządu Dzielnicy Oliwa Tomaszem Strugiem i, jako mieszkaniec Wrzeszcza, czyli również tzw. centralnego pasma usługowego, rozumiem tę lokalną perspektywę.

Jest jednak jeszcze druga perspektywa, ogólnomiejska. Wyciągając wnioski z obecnego kryzysu pandemicznego, którego również skutkiem jest kryzys gospodarczy, obiektywnie należy stwierdzić, że mimo ciosu, głównie w turystykę, Gdańsk przechodzi go stosunkowo "suchą stopą". Jest to wynik procesu systematycznego budowania wielu filarów naszej gospodarki. Wiem, tego typu decyzje, jak w przypadku okolic Alchemii, mogą być trudne, bo nie zawsze stoją w zgodzie z perspektywą lokalną, ale u ich podstaw stoi wspólne dobro w kontekście całego miasta.

"Obsługa rad dzielnic szwankuje. Poprawimy to"



Przykład planu dla okolic Alchemii to jedno. Ale w tym apelu było też kilka mniejszych spraw, przy których radni dzielnicy poczuli się pominięci przez miasto. Np. stan palmy w parku Oliwskim, konkurs na pomnik Ireny Jarockiej, czy skwer Bezruczki. Czy w związku z tym nie macie poczucia, że nawet przy takich przyziemnych sprawach ten głos rad dzielnic jest ignorowany?

Nie ignorujemy głosu rad dzielnic. To nie znaczy, że w tym apelu nie widzimy, choćby w części, ważnego głosu, nad którym powinniśmy się pochylić i zastanowić, jak te relacje udoskonalić.

Z jednej strony współpraca na tej linii odbywa się w trybie ciągłym. W każdym miesiącu odbywają się spotkania przewodniczących rad dzielnic z prezydent lub zastępcą. Co kilka tygodni w kolejnych dzielnicach są spacery, w trakcie których omawiane są najważniejsze tematy dla dzielnicy, a Referat Partycypacji Społecznej i Rad Dzielnic na bieżąco współpracuje z radnymi dzielnicowymi.

Z drugiej strony, to, co się często pojawia w tych krytycznych głosach, to brak "jednego okienka" w mieście, dotyczącego obsługi rad dzielnic. Radni dzielnicowi, którzy są aktywistami lokalnymi, mają potencjał obywatelski i oddają swój wolny czas, mogą nie mieć w pełni komfortowej obsługi urzędowej. I to musimy udoskonalić.

Sporo uwag do współpracy z władzami Gdańska mają np. dzielnicowi radni z Oliwy. Ostatnio wypunktowali listę spraw, które ich poróżniły. Sporo uwag do współpracy z władzami Gdańska mają np. dzielnicowi radni z Oliwy. Ostatnio wypunktowali listę spraw, które ich poróżniły.
Czy to się więc zmieni w najbliższym czasie?

Uważam, że najwyższy czas, żebyśmy ten temat przyspieszyli, bo prace nad nim trwają. Powstaje Centrum Obywatelskie Dolna Brama, gdzie miałoby funkcjonować biuro dedykowane również radom dzielnic.

Zgadzam się, że może to już za długo trwa, ale wydaje mi się, że jest to realna szansa na zmianę relacji między miastem a dzielnicami. Radni dzielnicowi z całym swoim potencjałem będą się tam czuli "zaopiekowani" i to podstawowa rzecz, która powinna się w najbliższym czasie zmienić. W budynku trwają jeszcze prace adaptacyjne, mam nadzieję, że do przyszłego roku sam obiekt zostanie uruchomiony oraz powstanie miejsce profesjonalnej obsługi rad dzielnic.

"Głosu aktywistów ws. Brzeźna słuchamy, ale..."



Ostatnio głośno było o sporze z aktywistami Zielonej Fali Trójmiasto, którzy sprzeciwiali się nowemu planowi zagospodarowania dla Brzeźna. Aktywiści poczynili wysiłek, zebrali ponad 7 tys. podpisów mieszkańców pod wnioskiem o konsultacje społeczne. Miasto odrzuciło ten wniosek. Czy to znaczy, że ten głos i wysiłek nie ma dla miasta znaczenia?

Przypomnijmy, że podpisy były zbierane w kontekście prac nad planem zagospodarowania, a po jego uchwaleniu liderzy protestu zwrócili się o przeprowadzenie konsultacji dotyczących działki miejskiej. I właśnie to zaproponowaliśmy.

W odpowiedzi na wniosek wskazaliśmy na możliwość przeprowadzenia panelu obywatelskiego bądź warsztatów przestrzennych obejmujących tereny miejskie, wskazując jedynie, że ze względów prawnych nie mogą one się odbyć w oparciu o złożoną petycję, a w oparciu o deklarację miasta.

W kontekście pytania o zamiłowanie Gdańska do wolności i demokracji i rzekomych problemów z realizacją tych wartości na swoim podwórku, warto tę sytuację przyrównać do sytuacji krajowej. Czy pani redaktor kojarzy, żeby Stanisław Piotrowicz dopychając kolanem ustawy podporządkowujące Trybunał Konstytucyjny rządzącym, zawołał: "przeprowadźmy najpierw panel obywatelski"? Albo, żeby szef Orlenu Daniel Obajtek przejmując Polskapress powiedział: "a może zapytajmy opinię publiczną i zróbmy konsultacje"?

  • Aktywiści Zielonej Fali Trójmiasto na ręce wiceprezydenta Grzelaka składali wniosek o konsultacje społeczne ws. planu dla Brzeźna. Został on odrzucony.
  • Wiceprezydent Gdańska deklaruje, że propozycja zorganizowania w tej sprawie panelu obywatelskiego, jest aktualna.
Czy ta propozycja panelu obywatelskiego ws. Brzeźna jest aktualna? Czy może skoro plan zagospodarowania, za sprawą wojewody, na podstawie zgłoszenia aktywistów, trafił do sądu, to z aktywistami idziecie teraz na wojnę?

Nasza deklaracja pozostaje aktualna. W momencie kiedy będziemy znali ostatecznie kształt planu zagospodarowania przestrzennego, chcemy to przedyskutować w formule, która wydaje się absolutnie reprezentatywna, czyli właśnie np. panelu obywatelskiego. Szanujemy zaangażowanie wszystkich osób, które podpisały się pod wnioskiem Zielonej Fali i ten głos jest bardzo ważny, dlatego do czasu rozstrzygnięcia sprawy przez sąd i przeprowadzenia konsultacji na terenie miasta nie będziemy prowadzić żadnych prac.

Natomiast mam duże wątpliwości co do intencji liderów protestów. Przypomnę, że te same osoby, ręka w rękę z osobami związanymi z dzisiaj rządzącym układem w Polsce, w sposób istotny utrudniały przeprowadzenie ważnej, także ekologicznie, inwestycji związanej z tramwajem Gdańsk Południe-Wrzeszcz. Nie widziałem żadnej reakcji tych aktywistów w związku z tym, że setki drzew zostały wycięte na Westerplatte. Trudno też dostrzec jakiś silny protest w momencie, gdy prowadzone są wycinki setek, a prawdopodobnie i tysięcy drzew w zielonych płucach Gdańska, czyli Trójmiejskim Parku Krajobrazowym gospodarowanym przez Lasy Państwowe Bartłomieja Obajtka [dyrektor regionalnej Dyrekcji Lasów Państowowych w Gdańsku - dop. red.]. Przypadek? Nie sądzę.

Pan teraz sugeruje, że aktywiści na władze miasta uwzięli się, a nie widzą błędów środowiska związanego z partią rządzącą?

Jeszcze raz podkreślę: głos mieszkańców, którzy podpisali się pod wnioskiem Zielonej Fali, jest głosem bardzo ważnym w tej debacie i bierzemy go pod uwagę. W kontekście działań liderów protestu widoczny gołym okiem jest natomiast sojusz z rządzącymi i asymetria działań. To nie buduje ich wiarygodności.

O wnioskach z prac komitetu ds. wycinek będą informować



Skoro już była mowa o wycinkach - po wycince drzew w parku Steffensa miasto powołało komitet wykonawczy ds. wycinek. I tu pojawia się zarzut o brak transparentności działań, bo komitet działa, ale w tajemnicy. Nie wiadomo kto w nim zasiada i jak przebiegają prace. Dlaczego?

Dajmy szansę tej komisji wypracować reguły działania wobec zieleni w mieście. Żądanie dziś szczegółów jej funkcjonowania, niecały miesiąc po tym, jak rozpoczęła pracę, jest mocno przedwczesne. Prezydent Piotr Borawski przygotowuje wnioski i konkluzje, o których będziemy informować i na pewno będzie to przedstawione w sposób transparentny.

- Wsłuchujemy się w głosy zarówno mieszkańców, jak i dzielnicowych radnych. Co nie znaczy, że nie powinniśmy robić więcej, żeby tę demokrację lokalną wzmacniać - mówi Piotr Grzelak. - Wsłuchujemy się w głosy zarówno mieszkańców, jak i dzielnicowych radnych. Co nie znaczy, że nie powinniśmy robić więcej, żeby tę demokrację lokalną wzmacniać - mówi Piotr Grzelak.
To jeszcze sprawa z ostatnich dni. Czy naprawdę potrzeba było interwencji mediów, żeby postawić trzy śmietniki w parku we Wrzeszczu? Nawiązuję do już słynnego pisma Gdańskich Nieruchomości, że śmietników nie będzie, bo wymagałoby to "dodatkowego zasobu ludzkiego".

Oczywiście za każdą tego typu sytuację odpowiadają osoby kierujące miastem i też biorę za to odpowiedzialność. Ale pan dyrektor Gdańskich Nieruchomości sam ten temat wyłapał, skontaktował się z wnioskodawczynią i przeprosił. W organizacji zatrudniającej kilka tysięcy osób, zawsze może pojawić się tego typu "kwiatek". Pozostaje mi przyłączyć się do przeprosin dyrektora.

Planują wrócić do spotkań z mieszkańcami, "jak pandemia zelżeje"



Podsumowując wszystkie ostatnie krytyczne głosy aktywistów, społeczników, dzielnicowych radnych, można odnieść wrażenie, że Gdańsk zyskał wizerunek zamkniętej dla mieszkańców twierdzy. Jest jakiś pomysł, by ten wizerunek zmienić?

Wystarczy przeanalizować choćby wyżej wymienione przykłady, żeby stwierdzić, że tego typu teza jest absolutnie nieuprawniona. W każdym tygodniu prowadzimy wraz z panią prezydent i jej zastępcami setki spotkań i konsultacji. W czasie pandemicznym niestety zmieniły one formę na spotkania on-line bądź w ograniczonym reżimie sanitarnym.

Przed pandemią organizowaliśmy choćby okrągłe stoły w dzielnicach, które spotkały się z życzliwym przyjęciem, bo udawało się przy nich rozwiązać indywidualne problemy mieszkańców. Sól pracy samorządowca to spotkania z mieszkańcami i każdy z nas cierpi z tego powodu, że pandemia przynosi tego typu ograniczenia. Gdyby miała trwać kolejne lata, mocno bym rozważał rezygnację z dotychczasowej drogi zawodowej. Tak, jak każdy samorządowiec, tak prezydent Dulkiewicz czy my, jej zastępcy, pracujemy z ludźmi. Zarówno u niej, jak i u siebie obserwuję frustrację z tego powodu, że nie możemy, w takim zakresie jak dotychczas, prowadzić bezpośrednich spotkań z mieszkańcami, organizacjami pozarządowymi i lokalnymi środowiskami. Jak tylko pandemia zelżeje wrócimy ze zdwojoną mocą do regularnych spotkań.

  • Przed pandemią gdańscy urzędnicy spotykali się z mieszkańcami różnych dzielnic przy okrągłym stole.
  • Przed pandemią gdańscy urzędnicy spotykali się z mieszkańcami różnych dzielnic przy okrągłym stole.

Miejsca

Opinie (551) ponad 50 zablokowanych

  • A czy Donald Tusk pytał obywateli co zrobic z OFE? (4)

    PiS to PiS tamto. Ostatnią kadencja Dulkiewicz i jej pomagierow

    • 115 11

    • PO musiało zrobić skok na 140 mld zł z OFE (3)

      Za PO zadłużenie Polski jako % PKB cały czas roslo
      Zbliżyli się do 60% PKB - konstytucyjny limit zadłużenia - i aby nie było drastycznych cięć w budżecie zrobili skok na 140 mld zł z OFE...

      Za PiS zadłużenie spadło z blisko 60% PKB do 49 % PKB
      Teraz z powodu pandemii i ogromnych wydatków na tarcze antycovidowe wzrosło
      Gdyby PiS nie zbił przez pierwsze 4 lata swoich rządów wskaźnika zadłużenia do PKB
      Nie byłoby tyle kasy na tarcze antycovidowe

      • 19 3

      • I jak zwykle PiSowski troll myśli że nikt nie sprawdzi jego kłamstw... (2)

        "Dług publiczny Polski w 2021 r. ma wynieść 64,7 proc. PKB, czyli pierwszy raz w historii przekroczy magiczną barierę 1,5 biliona złotych"

        • 1 24

        • A ruski troll oczywiście nie doczytał ale wstawia co mu batiuszka każe (1)

          • 17 0

          • Tak, tak.

            Morawiecki kombinował jak zaniżyć wskaźniki, byle do wyborów.

            Jak minęły wybory, to nagle zamknięcie branży dającej 3% PKB zwiększyło dług publiczny o 50%?

            • 1 9

  • Panie G co z poniższymi sprawami? (13)

    zwężenie grunwaldzkiej (brak związku prędkości z wypadkami drogowymi na tych ulicach!)
    - wyłączone przyciski na przejściach
    - piranowicza
    - zdjęcie 70 tki na grunwaldzkiej i Zwycięstwa, bez żadnych analiz. Okłamanie mieszkańców o liczbach wypadków!
    - brak łącznika Lucznicza Niepołomicka
    - zastąpienie pojemnych 105 tek, 5 lat młodszymi zabytkami
    - brak komunikacji miejskiej wzdłuż obwodnicy
    - budowa chodników jako dróg rowerowych
    - budowa palmiarni za 30mln dla uschniętej palmy

    • 152 11

    • Dodam brak Nowej Świętokrzyskiej (7)

      Nieboszczyk już w 2014 ją obiecywał w kampanii wyborczej, obecna prezydentka też obiecywała.

      • 30 3

      • A przepraszam, za co to wszystko? (6)

        I nie wyjeżdżaj mi tu z rydwanem kupionym 2 lata temu za 150k, bo tu miliardów potrzeba.

        • 9 18

        • (2)

          Zgadza się, miliardów dla urzędników i projektantów. Sama robota to 10% całości kwoty. Resztę zbierają konsultanci.

          • 14 1

          • (1)

            jak to mówią "im droższa ta inwestycja tym więcej zarobią jako konsultanci"

            • 14 0

            • To co, koniaczek?

              • 5 0

        • (2)

          Aha, czyli skoro palmiarnia to "tylko" 30 milionów, to można wyrzucać takie kwotybw błoto? Grosz do grosza a będzie kokosza.

          • 15 0

          • Czyli miasto ma nie robić zupełnie nic, poza drogami? (1)

            Jeden głupi wiadukt kosztował prawie 6x więcej.

            • 1 9

            • Nie robienie makabrycznej palmiarni dla palmy którą się jednocześnie niszczy to "nic"???

              • 8 0

    • a co ma być z Piramowicza? (1)

      jest dobrze, jak jest. W końcu, po latach, nie muszę się zastanawiać, czy j b n e mnie auto, mimo, ze mam pierwszeństwo. Bo wszyscy za kółkiem patrzą tylko w lewo i wypatrują tylko aut. A korków na pasie do skrętu w prawo przy operze jakoś nie zauważyłem, a jeździłem o różnych poach. Rowerzyści mają bezpieczniej, mieszkańcy mają ciszej, bo lokalna droga nie jest już przelotówką, ale kierowcy będą się obrażać:) A Zwycięstwa i Grunwaldzką jeżdżę sobie 50 i nie widzę problemu.

      • 11 30

      • To pisałem ja, urzędnik 2 klasy:)

        • 11 0

    • Chciałbym powiedzieć że jestem bardzo zadowolony z tego co robią nasi Włodarze!

      Jedyne co źle oceniam to radni PiS którzy ciągle tylko rzucają kłody pod nogi i nie są konstruktywną ale totalną opozycją xd

      • 4 29

    • Łączny koszt przebudowy palmiarni

      To 11,4 mln Co do reszty to się zgadza

      • 8 1

    • Miasto Gdańsk nie potrzebuje grunwaldziej

      • 8 0

  • (3)

    On jest jak wrzód na ciele naszego miasta.

    • 98 6

    • język miłości trolla (1)

      • 3 21

      • czyli twój, jak widać.

        • 8 0

    • w samo sedno

      • 8 0

  • Nieudolna próba ocieplania wizerunku gdańskich urzędników

    Skarga na plan w Brzeźnie poszła do sądu tydzień temu, a szanowny portal do dziś nie potrafił wyskrobać artykułu na ten temat. Za to tydzień myśleli, jak by tu ocieplić wizerunek gdańskiej władzy. Naprawdę myślicie, że to pomoże, gdy mieszkańcy zaczynają dostrzegać kuriozalne decyzje urzędników (np. Nowa Warszawska bez jezdni dla samochodów) i to, gdzie ci urzędnicy mają mieszkańców? A wycieczki Grzelaka na grunt polityki krajowej są coraz bardziej żenujące...

    • 128 9

  • Realizują tylko to co Adamowicz im zostawił, absolutne 0 własnego wsłuchania się w głos mieszkańców (6)

    50km/h na grunwaldzkiej, piramowicza, pierwszeństwo pieszych, ogromne korki na południu, brak nowych większych inwestycji no chyba że tworzenie przejść na ziemnych w miejscach gdzie są one kompletnie nie potrzebne uważacie za wielką inwestycję.

    Dzięki wam Gdańsk stał się miejscem nie do życia, na szczęście wybory w końcu nadejdą.

    • 163 12

    • Cieszymy się że Ci się nie podoba, może przestaniesz tu przyjeżdżać. (5)

      W końcu polityka transportowa zmierza do normalności, ale oczywiście Januszowi z Banina to nie pasuje, bo nie wypada inaczej niż samochodem "marki premium" jeździć.

      Jeszcze sąsiad pomyśli że Cię nie stać i co?

      • 4 33

      • (1)

        Smutno czyta się wypociny misiowego rozumku twojego pokroju. Prezentujesz poziom szkoły podstawowej. A do tego złośliwości, złośliwości i jeszcze raz złośliwości niskich lotów. Jakikolwiek dialog z tobą to intelektualna porażka i obraza dla intelektu interlokutorów!

        • 20 5

        • Wiadomo. Janusz nie potrafi inaczej niż obelgami na poziomie przedszkola.

          Rozumiem Twoją frustrację, w końcu żeby polansować się przed znajomymi poświęciłeś 2-3h godziny dziennie swojego życia.

          Pytanie tylko, czemu masz pretensje do wszystkich dookoła za konsekwencje swoich wyborów?

          • 0 18

      • "polityka transportowa zmierza do normalności"

        Taaak? A w jakim sensie? I gdzie, bo na Południu jakoś tego nie widać.

        • 7 1

      • Tak się składa że mieszkam tu od urodzenia i to nie w Baninie choć nie wiem co masz do tamtej okolicy natomiast Twoja wypowiedź

        jasno pokazuję że masz problem z małym przyrodzeniem i przez to zawiścią do innych poglądów niż twoje ułomne

        • 6 1

      • rogierek idż na jowejek

        to nie dla ciebie tematy, raktywisto

        • 1 2

  • Grzelak to chyba jest wyciosany z drzewa balsa (4)

    W każdych warunkach wypłynie i utrzyma się na powierzchni. Oczywiście wszystko dla Gdańska

    • 106 7

    • (3)

      Ja znam inne materiały co zawsze pływają po wierzchu...

      • 19 0

      • (1)

        styropian na przykład

        • 11 1

        • Kupki w motławie

          • 9 0

      • Niektóre z nich

        To nawet potrafią się przykleić do okrętu i wołać - płyniemy!

        • 10 0

  • grzelak ty bezwstydniku

    ty i twoi ludzie juz dawno wpadliscie w koleiny korupcji i kolesiostwa!! zloz urząd zamiast opowiadac androny

    • 97 9

  • Prezydent Dulkiewicz i spółka

    Już niewiadomo w która stronę idzie ta partia polityczna a w szczególności rządzący miastem Gdansk. Wiele nietrafionych decyzji i brak komunikacji między mieszkańcami oraz grupami zawodowymi (np. taksówkarzami ) jawne przyzwolenia na łamanie prawa i to w kolebce Solidarności !!! Czas tych ludzi dobiegł końca!!! Zaufanie już dawno stracili. I ci ludzie dobrze o tym wiedzą wiec chcą jak najwiecej dla siebie ugrać by w przyszłości o nic się nie martwić !!! A wszystko to oczywiście kosztem mieszkańców miasta Gdansk .

    • 107 8

  • Zle slowo Polaka przeciwko Niemcowi znowu odbilo sie "efektem "zamknietej twierdzy"

    "Zasoby ludzkie" suwerena jeszcze o czyms takim nie slyszaly. Mowi sie o syndromie "oblezonej twierdzy" ale mongoloidalni lykaja nowomowe jak pelikany. W twierdzy zamknietej, otwartej czy oblezonej zawsze bedzie sie zle dzialo, gdy kierowac beda nia zli ludzie, zle mowiacy o mieszkancach. Zawsze kiedy otworza usta.

    • 89 5

  • (1)

    typowe gledzenie niby polityka.my sie staramy my sie wsluchujemy a tak ogolnie to wszystko wina pis. ile jeszcze lat ludzie beda sie na to nabierac.

    • 102 5

    • przez 6 ostatnich lat....

      • 7 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najczęściej czytane